środa, 11 maja 2011

Samesięzrobiły:

zaległe filce:












dekupażne próby,cały czas się uczę:









10 komentarzy:

  1. widzę, że nie tylko mnie zajmuje decoupage:)
    Bardzo ładnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Się samo zrobiło :P I się samo nauczyło ;P Niceeeee :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Iva,dzięki:)))

    Anovi,no samo jakoś się zrobiło i naumiało:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ;) rzeczywiście ździebko spóźnione :P piękna ta butelka / wazon na ostatnim zdjęciu... piękna!

    OdpowiedzUsuń
  5. P.S. Dziękuję za miłe słowa powitania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale to WSZYSTKO jest z filcu?
    (Bo, że ładne, to nie podlega dyskusji.)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zbyszek, no prawie:))

    ja odkrywam dekupaż, można się malarsko i graficznie pobawić,a na dodatek stworzyć cudeńka:),nawet sobie spesjalne pędzelki nabyłam, bo wiadomo, plastycy na ogół jak szewcy:)

    Miło mi,że się podoba:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten dekupaż to taka choroba, która przechodzi z koleżanki na koleżankę? Na szczęście trwa zazwyczaj dość krótko i powoduje stosunkowo niewielkie i nietrwałe ślady w kieszeni za to trwałe ślady w domu?

    OdpowiedzUsuń
  9. Zbyszek... u mnie to ja nie wiem, bo chyba przeszło w chorobę przewlekłą.....ślady są..po kieszeni nieco dało..bo wiesz...te złotka....

    OdpowiedzUsuń